poniedziałek, 20 października 2014

Rozdział 2

Pierwsze odpały
                                                          Dacoras
Następnego dnia:
Rok szkolny zaczął się od soboty.Błyskawicznie ubrałam się i poszłam na śniadanie, przy stole było tylko kilka osób.W sumie nic dziwnego była przecież 8.30. Po skończonym posiłku ruszyłam na skąpane słońcem błonia.Usiadłam pod swoją ulubioną wierzbą nad jeziorem i zaczęłam szkicować pływające trytony.Właśnie kończyłam szkic, gdy ktoś wyrwał mi szkicownik.
-Black!-krzyknęłam
-Co?!-wydarł się otwierając zeszyt na pierwszej stronie.
-Oddaj to.-odpowiedziałam siląc się na spokój.
-Hmmm...Nie.-powiedział jak gdyby nigdy nic odwracając się ode mnie plecami.W odwecie wskoczyłam mu na nie i zawiązałam nogi w pasie tej persony jednocześnie próbując wyrwać zeszyt.W tym samym czasie on znalazł...O zgrozo...swój portret.Po czym krzyknął w kierunku nadbiegających Huncwotów:
-Lupin łap!!
-Co?Nieee!!-za późno, zeszyt wylądował w rękach Lunatyka.Syriusz chwycił mnie w tali, James za ręce pozwalając Łapie obrócić się by chwycić mnie za nogi.Obaj stanęli na pomoście i... wrzucili mą osobę do wody ( nie spodziewali się jednak, że pociągnę ich ze sobą).W końcowym efekcie cała nasza trójka wylądowałam we wodzie.
-Zabiję was.-mruczałam wychodząc z jeziora.
-Też cię kocham kuzyneczko.-odparł roześmiany Rogacz.(Swoją drogą to dziwne, że zawsze jest taki szczęśliwy...Ej ja mówię poważnie ćpał coś czy co?!?).Spojrzałam na niego wzrokiem bazyliszka po czym rzuciłam na siebie czar suszący.Ruszyłam w stronę zamku.Wpełzłam na swoje wyrko.
-Co powiecie na zemstę na Huncwotach za te wszystkie lata?-zapytałam po dłuższej chwili.
-Co masz na myśli?-zainteresowała się Lily.
-Huncwotki.-powiedziałam tylko uśmiechając się chochlikowato-To jak,wchodzicie w to??
-Jasne!-zdeklarowały się.
Nagle ktoś zapukał do okna.Spojrzałyśmy w tym kierunku.Na miotłach siedzieli oczywiście ,,nasi kochani" Huncwoci.
-Co wy tu robicie?-zapytała Rose.
-Robimy imprezę.
-U nas?
-Mamy pizze.
-Dobra.
-Gramy w butelkę?-zaproponował Potter patrząc sugestywnie na Lilusię.
-Yyy...Najpierw pizza.-odparła zakłopotana.Po skonsumowaniu posiłku chcąc uniknąć gry rzuciłam w Black'a poduchą.Łapa uniósł brew.
-A więc tak pogrywasz?-uśmiechnął się łobuzersko.Chwycił dwie poduszki z czego jedną mi rzucił.W końcowym efekcie bitwy pod tytułem ,,Rzucaj we wszystko co się rusza" Syriusz wisiał nade mną.Uśmiechnął się flirciarsko.
-Poddajesz się?-wymruczał.
-Nigdy.-uśmiechnęłam się i uderzyłam go poduszką w twarz.Spadł ze mnie,a Rosie śmiejąc się ogłosiła koniec bitwy.
-To teraz gramy w butelkę.-stwierdził Peter
-Dobra niech będzie.-poddała się Ann.Usiedliśmy w kole.Po jakimś czasie Syrii wylosował mnie.
-Pytanie czy zadanie?-zapytał
-Pytanie.-odpowiedziałam stanowczo( taaa...Jestem bardzo dobrą aktorką)
-No więc.Czy któryś z Huncwotów ci się...-nie dane mu było dokończyć, ponieważ do okna zastukała sowa.Ann otworzyła list(zaadresowany do niej oczywiście).W czasie czytania na jej ustach pojawił się uśmiech.
-Kto to?-zapytał Rose
-A taki jeden.
-Idziesz na randkę?-zapytałyśmy z Lilką po czym cicho szepnęłam odpowiedź na pytanie Black'a.Tylko Ruda mnie usłyszała.
-No...Tak.
-Z kim?-pytałyśmy coraz bardziej dociekliwe.
-Z Persim.
-Z tym Puchonem-ryknęli chłopcy.
-Tak z Puchonem-oburzyła się Ann.
-Yhh...wracając do gry Dorcia złotko nie odpowiedziałaś na moje pytanie.
-Odpowiedziała Syriuszu,ale nie słuchałeś,a teraz dobranoc-Lily wskazała sugestywnie na drzwi.Westchnęli zrezygnowani,życzyli nam dobrej nocy i ruszyli do swoich dormitoriów(zjeżdżając po schodach,ponieważ zaklęcie rzucone przez Gryfindora uniemożliwia płci męskiej wchodzenie do damskich dormitoriów).
________________________________________________________________________
Panna Riddle
 
 

sobota, 18 października 2014

Miniaturka I

Hay persony. Jestem Claudien i będę wrzucać tu dziwne rzeczy dla ożywienia smętnej rzeczywistości. Jeśli coś się nie spodoba to morda w kubeł i przeglądać internety dalej. Tęczowo pozdrawiam. Bękart Slytherinu. (miniaturka ściągnięta żywcem z pewnej stronki)

Facebook - nowy system komunikacji Śmierciożerców

Snape: Mój Panie, zadanie zostało wykonane.
Voldie: Jakie zadanie?
Snape: To, w którym Dumbledore ginie.
Voldie: Ach, już pamiętam!
Snape: <wywraca oczami>
Lucjusz: Mój Panie, dlaczego jesteś zapisany jako Voldie?
Voldie: Bo zapomniałem, jak się pisze moje imię.
Glizdogon: Voldemort, mój Panie.
Voldie: Nie pouczaj mnie! CRUCIO!
Glizdogon: Arghhhh! =[

Glizdogon jest offline z powodu tortur.

Draco: Gińcie, pingwiny, gińcie.
Bellatriks: Nie masz czasem na myśli szlam?
Draco: Nie, mam na myśli pingwiny.
Bellatriks: Dlaczego?
Draco: Bo gram w Atak Pingwinów.
Voldie: Ale fajnie, też chcę zagrać =]
Draco: Jest w darmowych grach=]
Lucjusz: Draco, nie jesteś czasem za stary na gry komputerowe?
Voldie: Lucjuszu, nikt nie jest na to za stary! Ja mam 77 lat i ciągle w nie gram.
Lucjusz: Racja. <wywraca oczami>

Glizdogon czuje się lepiej i jest teraz online.

Glizdogon: Przemyślałem swoje postępowanie.
Voldie: Dobry chłopiec! <klepie go po głowie jak pieska> Gińcie, pingwiny, gińcie!
Draco: Gińcie, pingwiny, gińcie.
Lucjusz: Czy tylko ja tu jestem normalny?
Bellatriks: A ja? <diabelski wzrok>
Snape: To ty jesteś tą stukniętą. A ty, Lucjuszu, jesteś cieniasem!
Lucjusz: Nie jestem cieniasem! <rzuca kamieniem w Snape'a>
Snape: Auu, to zabolało!
Bellatriks: Ha, ha, ha.
Draco: HA!
Snape: Dlaczego? Dlaczego?
Draco: Ponieważ jestem taki fajny =]
Voldie: Ja jestem fajniejszy! I jeszcze pobiłem twój najwyższy wynik, więc HA, HA, HA! =P
Draco: To nie jest fajne, stary.
Voldie: Nie jestem „starym”. Jestem Panem. Czarnym Panem!
Snape: Wziąłeś to z Jamesa Bonda, prawda?
Voldie: Możliwe.
Snape: Naprawdę? <wywraca oczami>
Bellatriks: W każdym razie - muszę zabić szlamę.
Lucjusz: To nie potrzeba, tylko zachcianka!
Bellatriks: Ale zawsze coś. A ty co o tym sądzisz, Voldie? =]
Voldie: Nie teraz, może później. Gram w Atak Pingwinów.
Draco: Gińcie, pingwiny, gińcie.

Narcyza jest online.

Narcyza: Dajesz, Draco!
Bellatriks: Nie! Dajesz, Voldie!
Narcyza: Draco.
Bellatiks: Voldie.
Narcyza: Draco.
Bellatriks: Voldie.
Lucjusz: Lucjusz.
Snape: <uderza dłonią w czoło>
Glizdogon: Odwal się, Lucjuszu, chcę popatrzeć, jak siostry się kłócą.
Narcyza: Draco.
Bellatriks: Voldie.
Narcyza: Draco.
Bellatriks: Voldie.
Snape: Dumbledore!
Voldie: On nie żyje, prawda? <zaczyna panikować>
Snape: Uspokój się, mój Panie, on jest martwy.
Voldie: Uff! Dziękuję ci, Severusie, teraz muszę tylko znaleźć Czarną Różdżkę i świat będzie mój! Mvahahaha!

Harry jest online.

Harry: Taaaaak, teraz znam twój plan! <tańczy z radości> Juhuuu, teraz mogę cię powstrzymać! Tylko skończę grać w Atak Pingwinów. A tak w ogóle, czym jest ta Czarna Różdżka?
Voldie: Jak się tu dostałeś?
Harry: Draco ma mnie w znajomych.
Draco: Jak to się stało? <zaciekawiona mina>
Harry: Pamiętasz, że jak byliśmy na trzecim roku i nam się nudziło, to dodaliśmy siebie do znajomych, by nawzajem się prześladować i niweczyć swoje plany?
Draco: To ma sens.
Harry: <wywraca oczami> Czy ktoś mi powie, co to jest Czarna Różdżka?
Glizdogon: No więc Czarna Różdżka to...
Voldie: Nie mów mu! <wściekła mina>
Glizdogon: Przepraszam.
Voldie: Muszę ci dać następną nauczkę. CRUCIO!

Jeszcze raz Glizdogon jest offline, ponieważ znowu jest torturowany.

Harry: Dzięki wielkie, teraz nie będę wiedział, co to jest!
Voldie: Nie możesz po prostu się odpier*****?
Harry: Dobra, dobra, idę!

Harry jest offline, więc może rozmawiać na temat Czarnej Różdżki z Ronem i Hermioną.

Voldie: Dzięki Merlinowi już go nie ma, krzyżyk na drogę!
Lucjusz: Czasami jest naprawdę denerwujący. Uwolnił mojego skrzata domowego!
Narcyza: Ja tam się cieszę, że Zgredka nie ma, byliśmy dla niego taaacy wredni. =]
Draco: Ja lubiłem, jak Zgredek z nami był. To do niego chodziłem, kiedy byłem smutny.
Bellatriks: Ty płaczesz! <śmieje się głośno i spada z krzesła> -]
Snape: Lol.
Voldie: Nie ma nic złego w płakaniu. Ja płaczę z Nagini cały czas.
Lucjusz: Poważnie!
Bellatriks: On nie żyje i to ja go zabiłam!
Snape: <wywraca oczami>
Narcyza: Dlaczego płaczesz ze swoim wężem?
Voldie: Jest moją bratnią duszą!
Snape: Technicznie rzecz ujmując, to jest horkruksem.
Voldie: To to samo!
Bellatriks: Czemu ja nie mogę być twoją bratnią duszą? <dąsa się>
Voldie: Ponieważ jesteś dziwna.
Snape: A mówi to facet z duszą w siedmiu kawałkach.
Voldie: Ale chociaż dbam o swoją moc, a Bellatriks dba tylko o mnie!
Bellatriks: Ponieważ cię kocham! =] <uścisk>
Voldie: <odwzajemnia uścisk>

Rodolphus Lestrange jest online.

Rodolphus: Bello, żono ma, jak mogłaś?
Bellatariks: Zawsze kochałam Voldiego, a nie ciebie. A on dodatkowo ma to samo hobby, co ja.
Rodolphus: Dobra, to koniec! <dramatyczne wyjście>

Rodolphus jest offline. Szuka papierów rozwodowych i nowej żony.

Voldie: Cieszę się, że poszedł!
Bellatriks: Ja też, był dziwny.
Draco: A mówi to kobieta, która ma obsesje na punkcie zabijania szlam.
Bellatriks: Ale mam jakieś hobby, a ty nie!
Draco: Mam! Gram w Atak Pingwinów.
Bellatriks: Racja. <wywraca oczami>
Lucjusz: Nudzi mi się. Chodźcie rozwalić ślub.
Narcyza: Jaki?
Lucjusz: Jest tylko jeden - Billa i Fleur. Bogowie! <uderza dłonią w czoło>
Voldie: Genialny pomysł, cieniasie. Chodźcie.
Draco: Czekajcie!
Snape: Co?
Draco: Muszę skończyć grę!
Voldie: Ach, tak, ja też.

Pięć minut później...

Draco: Taaak! Pobiłem twój najwyższy wynik! <taniec zwycięstwa> =]
Voldie: Cholera!
Snape: Czy tylko ja tu jestem normalny?!


wtorek, 14 października 2014

Rozdział 1

Peron 9 i 3/4
Dacoras
Dzisiaj zaczyna się szósty rok nauki w Hogwarcie.Ruszyłam na peron 9 i 3/4 kiedy przeszłam przez wejście zaczeły mnie wołać moje przyjaciółki, pobiegłam do nich.
-Hej! Idziemy poszukać wolnego przedziału?-zapytałam się.
-Ciebie też miło widzieć.-powiedziała Ruda i ruszyła do przodu. Zarzuciłam jej ramię na szyje, targając włosy. Po czym ruszyłyśmy w poszukiwaniu wolnego przedziału. Nagle z jednego z nich wypadł James i szczerząc się rzucił:
-Siema laski, chodźcie.-chwilę po tym jak jego głowa znikneła w przedziale, wszystkie jednocześnie przewróciłyśmy oczami.Pierwsze co zobaczyłyśmy po wejściu do przedziału to James grający z Lunatykiem w szachy i Black oparty nogami na przeciwnym siedzeniu. Dziewczyny szybko zajeły miejsca, a mi zostało jedno...obok Syriusza. Usiadłam z miną potępienica dając wyraźny znak mojego zirytowania.
-Gdzie jest Peter?-zapytała Ann
-Szuka wózka z jedzeniem.-odparł jak zwykle pomocny Lupin-Wieża na E5.-mrukął wracając do gry. Ja osobiście słuchałam muzyki ze swojego magicznego odtwarzacza.
-Nawet nie próbuj Black.-mruknęłam gdy wyżej wspomniany osobnik próbował położyć głowę na moim ramieniu.Chłopcy zaczęli się śmiać.Uśmiechnęłam się do siebie ,,Coś czuję, że ten rok będzie inny"-pomyślałam
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Lily
-Lupin musimy iść na patrol-powiedziałam.
-Jasne chodźmy.-odpowiedział.Po chwili ciszy rzekł z uśmiechem-Nie myślałem, że zostanę prefektem.
-Czemu?-spojrzałam na niego zdziwiona
-Huncwoci.-powiedział tylko.Po patrolu ruszyliśmy w kierunku naszych przyjaciól Dora jak zwykle ,,droczyła się" z Syriuszem(a myślałam, że ja jestem ta kłótliwa).
-Ogarnij się debiluuu.Idź nękać kogoś innego.
-Ale Dorciu ja cię KOOCHAM!!!-wydarł się drażniąc moje bębenki uszne.
-Syriuszu Black'u III natychmiast przestań bawić się w Potter'a-wszyscy się zgodnie zaśmialiśmy na wypowiedź Dory, jadąc w powozach w kierunku Hogwartu.
 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dacoras
Wszyscy ruszyliśmy w stronę Wielkiej Sali.Usiedliśmy prz stole Gryfonów i spojrzeliśmy na rozpczynającą się ceremonię przydziału.Wysłuchując tekstów typu:,,My nigdy nie byliśmy tacy mali" albo ,,My w ich wieku się tak nie baliśmy".Później Dyrektor Albus Dumbeldore(w skrócie Drops) wygłosił swoją przemowę przestrzegając nas przed wchodzeniem do Zakazanego Lasu i życzył wszystkim smacznego klaszcząc w ręce by na stołach pojawiły się najróżniejsze potrawy.Po kolacji udaliśmy się do wieży Gryffindoru. Grupą staneliśmy pod portretem Grubej Damy czekając, aż pani prefekt powie hasło.
-Odwaga jest cechą, każdego Gryfona.-powiedziała głośno i wyraźnie Lily, po czym wraz z Lupinem wytłumaczyli pierwszorocznym co i jak oraz wpoiła im zasadę Nie brania przykładu z Huncwotów zwłaszcza Jamesa jeśli nie chcą mieć w niej wroga(a nie chcą).

                                 Panna Riddle
_____________________________________________________________
Czytasz = Komętujesz

 
 

sobota, 11 października 2014

Głowni bohaterowie

Huncwoci :
Syriusz Black (Łapa)-przystojny , wysoki , czarne oczy i włosy .Wyrzekł się rodziny i zamieszkał u swojego przyjaciela / brata Jamesa . Szaleją za nim wszystkie dziewczyny w szkole .Oprócz czterech pewnych postaci o , których jeszcze będzie mowa . Bezustannie flirtuje z Dacoras wmawiając sobie iż robi to z nudy . Gra w drużynie Quidicha jako ścigający . Jest nie legalnym animagiem , a jego postać to czarny wielki pies podobny do Ponuraka . Jako jedyny z huncwotów potrafi wykonać ich firmowy uśmiech w 100%.


James , Potter ( Rogacz )- przystojny , wysoki . Ma czarne włosy i orzechowe oczy . Tak jak Syriusz ma swoje ,,fanki". Szaleje za niejaką Lily (jeszcze) Evans . Od tego roku jest kapitanem Qidicha ; gra na pozycji szukającego . Jak 3/4 huncwotów jest nielegalnym animagiem;zamienia się w jelenia.Nosi okulary
 
Remus Lupin (Lunatyk)-miły,wysoki,przystojny(na swój własny rustykalny,zabliźniony sposób).Jest inteligętnym chłopakiem.Ma ciemne bląd włosy i oczy w kolorze miodu.Jest wilkołakiem. 

Peter Pettigrew ( Glizdogon ) nizbyt wysoki pulchny chłopak wpatrzony w dwa swoje autorytety Jamesa i Syriusza . Kocha jeść . Zmienia się w szczura .
Huncwotki:

Dacoras Meadowes (Dora,Kitty,Czarna)-piękna,długonoga dziewczyna o szlachetnych rysach twarzy, jest posiadaczką pełnych malinowych ust (według przedstawicieli płci przeciwnej stworzonych do całowania),czarnych długich włosów i czarnych oczu.Jest nielegalnym animagiem;przemienia się w czarną panterę.Jest kuzynką(siostrą jak zwykł on ją nazywać) Jamesa


Lily Evans (Ruda)-wysoka.Jak samo przezwisko wskazuje ma rude włosy oraz zielone oczy.Jest obiektem westchnień Pottera.Jako animag zmienia się w lisa.Jedna z najmądrzejszych uczniów w Hogwracie;pani prefekt







Ann Star- śliczna,wysoka.Jest posiadaczką prawie białych włosów i ciemnych oczu.Jako animag zamienia się w kojota











Rose Calbis-jest właścielką brązowych włosów i fioletowych oczu.(pojawia się tylko w kilku rozdziałach)